Prezentowo

Święta, święta i po świętach – można przyjrzeć się prezentom nie psując nikomu niespodzianki. Albowiem moi (biedni) znajomi, pozostający ofiarami nadmiaru mojego wolnego czasu związanego z (nie)pisaniem magisterki, obdarowani zostali w tym roku prezentami „handmade”.

Na fali mojego entuzjazmu związanego z obsługą szydełka, a także odkrywaniem tajemnic działania mitycznego stworzenia zwanego MaszynąDoSzycia zostałam samozwańczym elfem w domowej fabryce Świętego Mikołaja. Wszystkie bardziej lub mniej udane szkaradki wykonane zostały z Miłością i Oddaniem (a kogo torturować swoimi wytworami, jeśli nie najbliższych?). No i są w 100% niepowtarzalne. Coś powstało, trzeba się zatem pochwalić i udokumentować dla potomności – kiedy już będę mistrzem w ręcznym robieniu pięknych rzeczy na pewno z lekkim zażenowaniem, ale i łezką wzruszenia w oku będę wspominać swoje początki :D

Najłatwiej i najsprawniej poszło mi wydzierganie dresikowo-fioletowego koszyka z uszami. Z szydełkiem już się trochę znamy, obeszło się więc bez większych dramatów.

W drugiej części prezentu, idąc z duchem świąt wykorzystałam Panią MaszynęDoSzycia do stworzenia gwiaździstej choinki. Drugą zachowałam dla siebie, a co!

IMG_20151216_135327

Stawiając pierwsze kroczki w szyciu i będąc bardzo ucieszoną zszywaniem prostych kształtów (ona szyje!) popełniłam sushi poduchę z radioaktywnie zielonymi, polarowymi plecami. Fantastyczność i różnorodność materiałowych wzorów zachwyca mnie codziennie na nowo. Wzorzysta bawełna i groszkowy polar minky, kwadrat o boku 30 cm.

Ostatnim (i najdłużej poprawianym) prezentem był Kubeczek Kociary, który postanowiłam ozdobić ręcznie nie mając za grosz talentu. Zainspirowana wzorem znalezionym na DaWandzie zaopatrzyłam się w kubeczki z IKEA i marker do ceramiki, żeby po wielokrotnym ścieraniu, poprawianiu i zaczynaniu od nowa osiągnąć sukces.

Moje Świąteczne Ofiary grzecznie ucieszyły się z podarków, choć nie wykluczam wpływu ich aktorskich umiejętności ;)

Reklamy

Koszyki, koszyki i więcej koszyków

Dziecięcy pokoik pomalowany, mebelki zamówione, zatem i dodatki powolutku się tworzą. Na pierwszy ogień komplet koszyczków – grubszy, stabilny uszak na książeczki i mniejsza baryłeczka w paski na duperelki – nie mogłam się zdecydować co do rodzaju splotu, zatem jeden wyszedł taki, drugi inny. I też jest fajnie :D

DSC_2007~2

W tak zwanym międzyczasie powstał również sporo większy uszaty koszyk. Dwukolorowo-pastelowy.

DSC_1986~2

Pogromca bałaganu

Przedstawiam wiszącego pogromcę bałaganu.

IMG_20150316_162122 DSC_0889 DSC_0891 IMG_20150316_161901

Świetnie sprawdzi się na przedpokoju, kiedy po wejściu do domu chcemy odłożyć apaszkę, telefon, klucze czy rękawiczki albo jako przyłóżkowy_organizer_na_ciepłe_skarpetki.

Niebiesko-różowe koszykowe rodzeństwo

Intensywnie niebieski kwadraciak z żarówiasto-różowym rantem na zamówienie kompletnie skradł mi serce. Spodobał mi się tak bardzo i tak trudno było mi się z nim rozstać, że wydziergałam mu okrągłego brata-bliźniaka, tym razem na własny użytek :D Nie musiałam się długo zastanawiać jak go zagospodarować.

kkkk DSC_0673kk IMG_20150301_103936 IMG_20150301_103415 DSC_0756 — kopia

Matrioszka

Zamówienie na śnieżnobiały zestaw koszyczków w paski na biurkowe szpargały.
Średnice ślimakowych kubeczków (8, 11 i 15 cm) pozwoliły na złożenie kompletu w matrioszkę – zajmują mało miejsca przy przechowywaniu – same plusy :)
Hoooked Zpagetti w kolorze białym o bardzo luźnym splocie, szydełko 10 + wstążkowy akcent kolorystyczny.

Matrioszka IMG_20150227_111054 IMG_20150227_111120 DSC_0703