Bajki Majki: „Pisklak” Dorota Gellner z ilustracjami Jony Jung

„To jest pisklak.
Bardzo miły.
Pióra mu się gdzieś zgubiły.
Siedzi goły,
piszczy, skrzeczy…
Da się lubić
w gruncie rzeczy!”

„Pisklak” to trzecia kartonówka wydawnictwa Bajka, która wraz z książeczkami „Myszka” i „Koala nie pozwala” tworzy jedną z naszych ulubionych serii dla najmłodszych. Każda część cyklu jest kompletnie inna. Tym razem historyjka została zilustrowana przez Jonę Jung, która zadbała o oprawę graficzna równie zaskakującą, co sama treść. Obrazki są szalone, chociaż osobiście nie bardzo podoba mi się przedstawienie gniazda. Za to pisklak jest ekstra!

Talent pisarski Doroty Gellner, która poruszyła nas pełną emocji „Myszką”, ukazuje się nam w zupełnie odmiennej formie. W „Pisklaku” autorka w mądry, zwięzły, błyskotliwy i przezabawny sposób podsumowuje sytuację tuż po narodzinach dziecka, kiedy to wszyscy wokół dostają „małpiego rozumu” na punkcie nowego członka rodziny – wszyscy zainteresowani (nawet smok!) chodzą na paluszkach wokół pisklaka, który okazał się być małą paskudą – łysą, różową i wrzaskliwą.  Wątpliwa prezencja maluszka nie przeszkodziła całej królewsko-ptasiej rodzinie całkowicie stracić dla niego głowy, niańczyć, skakać, nosić, rozpieszczać i rozpływać się nad jego pierwszymi osiągnięciami i zjedzonymi samodzielnie robalami.

Urocza książeczka o trudach, zaskoczeniach i emocjach związanych z macierzyństwem i sile rodzicielskiej miłości (nie mylić z tzw. odpieluszkowym zapaleniem mózgu :D). Chociaż problemu z paskudnością nie rozumiem (Wiem, że każda matka uważa swoje dziecko za najpiękniejsze na świecie, ale co ja poradzę, że akurat mi trafiło się to naprawdę najpiękniejsze? I to już od mementu narodzin?), cała reszta jak najbardziej się zgadza, szczególnie wrzaskliwość bobasa i kłótnie rodziców podczas wicia gniazda. I kończy się równie prawdziwym, cudnym mottem:

„Czy paskudne, czy też nie… Ważne, że kochacie mnie!”

Bardzo życiowa lektura, polecamy dla całej rodziny :D

Dorota Gellner, Jona Jung, Pisklak, Warszawa: Wydawnictwo Bajka, 2017,
24 s.

 

Reklamy

Bajki Majki: „Myszka” Dorota Gellner z ilustracjami Dobrosławy Rurańskiej

„To jest myszka.
Bardzo miła.
Właśnie nam się ukłoniła.
Kto nie widział,
Niech żałuje.
Ja widziałam.
Nie żartuję!”

Na zakup „Myszki” zdecydowałam się w ciemno, zachęcona powalającym sukcesem książeczki „Koala nie pozwala” – to druga propozycja wydawnictwa Bajka dla najmłodszych, utrzymana w takim samym formacie i wydaniu.

I oczekując czegoś podobnego do naszego ukochanego „Koali” mocno się zdziwiłam. Bo „Myszka” jest zupełnie inna. Długo nie mogliśmy się do niej przyzwyczaić – mi nie pasowała, bo pierwsze słowa tekstu mówią o smutku. Tacie nie spodobało się, że antropomorficzna myszka, na drugiej stronie, obrażając się pokazuje mu pośladki. Maj z początku nie miała dość cierpliwości, by wysłuchać spokojnie dłuższych części tekstu i coraz szybciej przerzucała strony gubiąc się nieco w niezwykle szczegółowych, pełnych detali ilustracjach.

„Koala” jest sympatyczny, zabawny i bezkompromisowy. „Myszka” za pomocą wpadającego w ucho wierszyka, wspomagając się malutką bohaterką, wprowadza młodych słuchaczy w skomplikowany świat wszędobylskich emocji. Szczególnie te negatywne nie są łatwe do opanowania – złość, strach, smutek, tęsknota i nadąsanie. Myszka jest jednak bardzo dobrym przewodnikiem po świecie uczuć i dzięki niej dowiadujemy się, że te mniej przyjemne emocje przeplatane są zazwyczaj tymi bardzo pozytywnymi – śmiechem, radością, zawstydzeniem, miłością. A płakać można nie tylko ze smutku, czy złości, ale i ze szczęścia.

To nie była miłość od pierwszego wejrzenia, ale kiedy podjęliśmy wysiłek bliższego poznania, Myszka stała się jedną z najukochańszych przyjaciółek Bobasy. Wierszyki znamy już niemalże na pamięć, a obrażalska bohaterka służy nam na co dzień często przywoływanym przykładem podczas majkowych fochów. Za to fragment o tęsknocie towarzyszy nam w trakcie każdej tatusiowej delegacji. Na pewno wykorzystamy „Myszkę” kiedy Maja na dobre zacznie poznawać własne odczucia i emocje, na razie jest balsamem dla duszy Mamy.

Piękna historia na trudne tematy, bajkowe ilustracje i urocza bohaterka – obok „Myszki” nie można przejść obojętnie.

Dorota Gellner, Dobrosława Rurańska, Myszka, Warszawa: Wydawnictwo Bajka, 2016,
24 s.