Czas na czytanie: „Złodzieje snów” Maggie Stiefvater

Jakiś czas temu, robiąc rozeznanie w popularnych książkach młodzieżowych, sięgnęłam po „Króla kruków” – bardziej z ciekawości niż z potrzeby wsiąknięcia w dłuższą przygodę. Ot, chciałam zobaczyć co teraz młodzieży czytają. No i wsiąknęłam kompletnie. Bo przecież raz zaczętej serii nie da się odzacząć. Zatem zamiast wyczytywać sukcesywnie swój stosik wstydu (Regał. Regał wstydu…), pobiegłam do biblioteki po dalszą część tej niezwykłej przygody.

Drugi tom serii o Kruczych Chłopcach jest znacznie bardziej mroczny, tajemniczy, oniryczny. Zaciera się granica między snem a jawą i już nie do końca wiadomo co jest realne, a co jest jedynie efektem wyjątkowego snu. Albo koszmaru.

Pojawiają się płatni zabójcy, porywacze, poszukiwacze mitycznych skarbów, fajerwerki i różowe noże sprężynowe, podejrzane psychotropowe substancje, nielegalne wyścigi samochodowe i jeszcze mniej legalne pocałunki. A to, co jeszcze niedawno zdawało się być zupełnie fizyczne i łatwe do odnalezienia nagle znika. Wrogowie zmieniają się w sprzymierzeńców, a sprzymierzeńcy we wrogów. Jedne tajemnice zostają rozwiązane, inne stają się jeszcze bardziej tajemnicze.

Uwalniając się z cienia niebanalnej osobowości Ganseya, na pierwszy plan wysuwają się Ronan z Adamem, stając się głównymi bohaterami tej historii. A poszukiwania Glendowera stają w miejscu i muszą na chwilę ustąpić znacznie bardziej naglącym problemom. Co jak co, ale nuda chłopakom nie grozi.

Pierwsza część cyklu była przede wszystkim o sile przyjaźni, w drugiej owe przyjaźnie się rozluźniają. Chłopcy odkrywają swoje indywidualności , są zmuszeni sami radzić sobie ze swoimi koszmarami. Samodzielnie stawiają czoła przeznaczeniu jednocześnie wspierając się wzajemnie. Ich relacje stają się bardziej dojrzałe nie tracąc przy tym swojego uroku.

Co tu dużo mówić, pierwszy tom bardzo mi się podobał, ale po drugim już zupełnie nie widzę odwrotu. Pozostaje tylko czym prędzej zacząć trzeci.

Maggie Stiefvater, Złodzieje snów, Warszawa: Wydawnictwo Uroboros, 2016, 480 s.

Reklamy

5 thoughts on “Czas na czytanie: „Złodzieje snów” Maggie Stiefvater

    1. Jest bardzo sympatyczna. Myślałam, że skończę na pierwszym tomie, ale jednak tak się nie da 😉 Na szczęście u mnie w bibliotece mają całą serię i udało mi się dorwać.

      Polubienie

  1. Ostatnio czytam za dużo młodzieżówek :D ale co poradzę, że niektóre się tak dobrze czyta ; D Kruczy chłopcy krążą i krążą nad moją biedną głową, chyba w końcu będę musiała się skusić :)
    Pozdrawiam :*

    Polubienie

    1. Mam ten sam problem – chciałam rzucić okiem na kilka najbardziej polecanych tytułów, żeby wiedzieć mniej więcej co w trawie piszczy, a wsiąknęłam w młodzieżówki bez reszty 😀

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s